Sklep

Od wydawcy

Artykuły

Pomoce naukowe

Przydatne linki

Informacja dla prasy

This website Copyright ©2007
by Cezary Urbański

Kurs cudów – przekład A Course in Miracles na język polski

 

Ruchy religijno-wyznaniowe a Kurs cudów

Kurs cudów jest pomocą naukową do samodzielnego studiowania i praktykowania. Autor Kursu powiedział wyraźnie: "zostanie ci powiedziane wszystko, o czym potrzebujesz wiedzieć." Dlatego, aby być studentem Kursu i realizować jego program, nie jest konieczna przynależność do żadnej grupy czy ruchu wyznaniowego. Należy zrobić to, o czym jest mowa w Kursie: studiować Tekst oraz przerobić lekcje zawarte w Ćwiczeniach. Doświadczenia zdobyte podczas wykonywania lekcji i zawartych w nich ćwiczeń wskażą studentowi drogę i przekonają o prawdziwości zawartych w Tekście idei. Całości dopełniają odpowiedzi na niektóre z często zadawanych przez studentów pytań, zawarte w Podręczniku. Po przerobieniu całego materiału student powinien mieć ugruntowaną zdolność do transferu umiejętności i generalizowania idei tak, by objąć nimi każdą sytuację i każdego, kto w niej uczestniczy.

Każdy człowiek ma wrodzoną sobie chęć dzielenia się z innymi radosną nowiną. Odkrycie drogi Kursu wywołuje wielką radość i chęć dzielenia się nią z innymi. Nie dziwi więc tendencja do tworzenia różnych grup i ruchów, korzystających z idei pochodzących z różnych religii i filozofii. Jeśli uwzględnimy fakt, że "idee są wzmacniane poprzez podzielanie", zrozumiemy, dlaczego ludzie odkrywający nową ideologię, religię, filozofię czy nurt myślowy zazwyczaj szukają osób sobie podobnych i przystępują do ruchów wyznaniowych i sekt. Lecz w tym świecie rzadko zdarza się nam podzielać świętą prawdę. Dużo częściej podzielamy złudzenia.

Szekspir napisał "diabeł cytuje Pismo dla własnych celów". O tym samym mówi Kurs w słowach: "ego nie tylko cytuje Pismo Święte dla swoich celów, ale nawet interpretuje je jako świadectwo na rzecz siebie." (T 270,4). Dlatego przynależność do grup czy ruchów religijnych może nieść pewne zagrożenia. Nowi adepci zazwyczaj są spragnieni miłości i akceptacji. Często czują się zagubieni, tracą instynkt samozachowawczy i poczucie krytycyzmu. Dają się zdominować członkom grupy o dłuższym stażu, traktując ich jak wyrocznię lub jak mistrzów. Bezkrytycznie robią to, czego grupa lub guru od nich żąda. Porzucają rodziny, pracę, przyjaciół, podejmują błędne decyzje finansowe, szkodzą sobie i innym. Wiele ruchów wyznaniowych działa w ten właśnie sposób, bardziej niż zbawieniem swoich członków interesując się zawartością ich portfeli.

Na świecie istnieją ruchy wyznaniowe, które w swoich działaniach wykorzystują również Kurs cudów. Nie należy z tego wnioskować, że Kurs jest dokumentem sekciarskim czy jego przekazaniu towarzyszyły niegodziwe zamysły. Nikt, kto zadał sobie trud choćby jego przeczytania, nie mógłby dojść do tak absurdalnego wniosku. Może co najwyżej stwierdzić, że droga wskazywana przez Kurs nie jest jego drogą. Może mu być obcą droga przebaczenia, wyzbycia się żalu i widzenia w swoim bracie oblicza Chrystusa zamiast niegodziwości i zła, które poprzez projekcję mu przypisuje.

Również w Polsce według reporterów Gazety Wyborczej dochodziło do przypadków wykorzystywania Kursu w niegodziwych celach przez niektóre ruchy religijne. Zdarzało się, że członkowie tych grup porzucali rodziny, swoje dzieci i podejmowali inne szkodliwe dla siebie i bliskich decyzje. Jeśli działo się to za aprobatą bądź wskutek namowy bardziej doświadczonych członków grupy, to taka grupa nie szerzy posłania Kursu. Wszak jego autor jasno mówi: "Nie starajcie się zmieniać świata. Zmieniajcie swoje myślenie o świecie." Porzucenie bliskich zamiast uzdrowienia stosunków panujących w rodzinie poprzez przebaczenie nie ma nic wspólnego z naukami Kursu.

.
Droga Kursu wiedzie do wewnątrz. Pracy, jaką jego student ma do wykonania, nie wykona za niego grupa, guru, mistrz ani sam Jezus. Wielu studentów Kursu myśli, że łączenie, o którym jest w nim mowa, odbywa się na poziomie behawioralnym, a zatem swoją uwagę skupiają na łączeniu się z innymi studentami w grupy, ruchy religijne, na udzielaniu się na forach dyskusyjnych i działaniach w internecie. Niczego nie świadomi, postępują zgodnie z nakazem ego: "szukaj, lecz nie znajdż". Ci, z którymi im się wydaje, że się łączą, reprezentują oryginalną myśl ego o odosobnieniu i fragmentacji. Bo czy można myśleć o łączeniu się z innymi jeśli wpierw się nie uzna, że są osobni? A ponieważ fragmentacja jest przeciwieństwem jedności, czy takie łączenie się mogłoby być w ogóle prawdziwe? W rzeczy samej, takie łączenie się byłoby antytezą nauk Kursu o tym, co oznacza doświadczanie komunii z drugim człowiekiem. Mówiąc krótko, jest to mylenie poziomów; nie ciała się łączą, bo jest to niemożliwe, lecz doświadcza się komunii (zjednoczenia) umysłu.

Nie należy również zapominać, że grupa jako taka jest czymś szczególnym (wyjątkowym); "jest usiłowaniem ograniczania niszczycielskich skutków nienawiści poprzez odnalezienie portu pośród sztormu winy." (T 1194,1). A jej struktura (mistrz czy guru, zaawansowani członkowie, nowicjusze) jest dowodem na to, że plan ego, będący dokładnym przeciwieństwem Bożego planu zbawienia, jest realizowany przez osoby tworzącą daną grupę.

Próbowałem jedynie zasygnalizować pewne zagrożenia wynikające z mylenia poziomów i szczególności, jakie wiążą się z łączeniem się w grupy. Zagadnienie to jest dużo bardziej złożone i poświęcę mu więcej uwagi w osobnym artykule.

Tłumacz