Sklep

Od wydawcy

Artykuły

Pomoce naukowe

Przydatne linki

Informacja dla prasy

This website Copyright ©2007-2012
by Cezary Urbański

Kurs cudów – przekład A Course in Miracles na język polski

Jak studiować Kurs cudów?

Przede wszystkim należy pamiętać, że Kurs Cudów to nie żadna sekta czy ruch religijny, lecz podręcznik do studiowania i praktykowania. W czwartej zasadzie cudów czytamy: "Jego Głos [Duch Święty] będzie kierował tobą bardzo specyficznie. Zostanie ci powiedziane wszystko, co potrzebujesz wiedzieć."

Są osoby, które twierdzą, że Jezus powiedział im to czy tamto; kazał zrobić to czy tamto, zazwyczaj w kontekście służenia innym za przewodników duchowych i uzdrowicieli. Zagadnienie to jest wyczerpująco omówione w rozdziale Tekstu, zatytułowanym "Nieuzdrowiony uzdrowiciel". Każdy, kto twierdzi, że ma "coś", czego innym brak,wierzy w magię i jest protagonistą osobności, szczególności i indywidualizmu, a zatem realizuje plan ego a nie Ducha Świętego. Będąc lojalnym wobec ego, więzi innych, lecz jedynie do takiego stopnia, do jakiego utwierdza błędy, które oni sami już popełnili. T 14,9 Warto dodać, że właśnie po to wybrali go na przewodnika, by utwierdzał ich w błędzie, który sami popełnili. To znakomicie wpisuje się w strategię ego: szukaj, lecz nie znajdź. T 1210,5 Zatem taki przewodnik nic wyrządzi nam żadnej szkody, tyle że pod jego przewodnictwem nie zrobimy żadnego postępu w nauce. Można być przewodnikiem dla innych tylko do punktu, do którego samemu się już doszło. To my sami decydujemy, jak daleko zawędrujemy ścieżką wiodącą do Nieba - doskonałego pokoju i radości. Przypomnijmy sobie: Wolna wola nie znaczy, że możesz ustalić program nauki. Znaczy tylko, że możesz wybrać, czego w danym czasie chcesz się nauczyć. T 1,4-5

Z drugiej strony Jezus jednoznacznie stwierdza: Tylko bardzo niewielu może w ogóle słyszeć Głos Boży [Ducha Świętego] a nawet oni nie mogą komunikować posłań bezpośrednio przez Ducha, Który im je dał. P 85,3. Stwierdzenie Jezusa należy rozumieć następująco: w całej historii ludzkości było kilka osób, które słyszały Głos Boży a wśród nich Jezus i Helen Schucman; nie dlatego, że byli szczególni czy wybrani, gdyż jak czytamy w Kursie: Wszyscy są powołani [wszystkich wzywa Duch Święty], lecz tylko nieliczni chcą słuchać. T 120,12.

Stwierdzenie Jezusa - "tylko bardzo niewielu może w ogóle słyszeć Głos Boży" wydaje się być sprzeczne z przytoczoną powyżej czwartą zasadą cudów. Jednak tylko na pozór. Przywołana zasada cudów podana jest w Kursie cudów i dlatego ta publikacja ma ponad 1300 stron, bo w niej Jego Głos kieruje nami bardzo specyficznie i jest nam mówione wszystko, co potrzebujemy wiedzieć.

Ken Wapnick - przyjaciel skryby Kursu, Helen Schucman i Billa Thetforda -nieco żartobliwie mawia, że aby wstępnie zrozumieć, o czym w Kursie jest mowa, trzeba go przeczytać przynajmniej 5 - 6 razy. W tak silnym zaprzeczeniu tkwimy, że początkowo w ogóle nie dociera do nas, o czym jest w nim mowa i akceptujemy tylko to, co się nam "podoba". A w Kursie znajduje się już przy pobieżnej lekturze mnóstwo stwierdzeń, które mogą się podobać, wzruszać a nawet "chwytać za serce". Dlatego Ken również dodaje, że słuchając entuzjastycznych wypowiedzi nowoupieczonych studentów odnosi wrażenie, że mówią oni o jakimś innym Kursie. Studiowanie Kursu - tak jak studiowanie każdego poważnego przedmiotu - wymaga ogromnej determinacji, zaangażowania i przede wszystkim - uczciwości wobec siebie samego, bo nikogo prócz siebie samego nie możemy oszukać. Jest ono długotrwałym i wieloetapowym procesem, który - jeśli się weń zaangażujemy - trwać będzie przez resztę naszej ziemskiej wędrówki, na którą możemy patrzeć jak na dystans, jaki sami umieściliśmy między sobą a naszą autentyczną Jaźnią i Bogiem. O etapach i poziomach studiowania czytamy w rozdziałach Podręcznika dla nauczycieli, zatytułowanych "Jakie są poziomy nauczania?" i "Co charakteryzuje nauczycieli Bożych?"

W Posłowiu, zamieszczonym po Tekście i Ćwiczeniach dla studentów, czytamy:

C 1935 Ten kurs jest początkiem, a nie końcem. Twój Przyjaciel idzie z tobą. Nie jesteś sam. Nikt, kto wzywa, nie może wzywać Go daremnie. Cokolwiek cię niepokoi, bądź pewny, że On ma odpowiedź i radośnie da ją tobie, jeśli po prostu zwrócisz się do Niego i poprosisz Go o nią. Nie wstrzyma żadnej odpowiedzi, jakiej potrzebujesz na cokolwiek, co zdaje się ciebie niepokoić. On zna sposób rozwiązania wszystkich problemów i rozwiania wszystkich wątpliwości. Jego pewność jest twoją. Potrzebujesz Go tylko o nią poprosić, a będzie ci dana.

Pamiętam, jak na spotkaniu kandydatów na studia na Wydziale Biologii UW dziekan powiedział, że po ukończeniu 5-letnich studiów absolwenci mają opanowane podstawy wybranych specjalizacji. Zdumiałem się słysząc te słowa, bo myślałem, że po skończeniu studiów na uniwersytecie będę mędrcem, który pojadł wszystkie rozumy a nie kimś, kto opanował ledwie podstawy. Byłem rozczarowany. Podobnie jest ze studiowaniem Kursu; formalne zakończenie studiowania zawartego w Kursie materiału - opanowanie teoretycznych podstaw omówionych w Tekście i nabycie praktycznych umiejętności dzięki wykonaniu lekcji zawartych w Ćwiczeniach nie oznaczają końca nauki. I o tym mówi również powyższy cytat: po formalnym ukończeniu Kursu dysponujemy solidnymi podstawami i umiejętnościami a teraz przychodzi czas na codzienną praktykę - korzystanie z tych umiejętności, ponieważ - jak uczy lekcja 193 - wszystkie rzeczy są lekcjami, których Bóg chciałby, abym się nauczył.

Jezus powiedział kiedyś skrybie Kursu - Helen Schucman, że jest jak ten artysta, który całe dnie spędzał na temperowaniu swoich ołówków, więc miał najostrzejsze ołówki w mieście. Tyle że nigdy nie użył ich, by coś narysować. Parafrazując tę wypowiedź można powiedzieć, że po zakończeniu formalnej nauki Kursu nasze ołówki są wystarczająco ostro zatemperowane, by użyć ich do rysowania przed naszymi oczyma wizji Chrystusa - świata przebaczonego.

Przyjacielem, o którym była mowa w cytowanym fragmencie Posłowia jest Duch Święty. Udaje się z nami wszędzie dlatego, że jest w naszym umyśle. Nie można Go wzywać daremnie; co najwyżej nieszczerze albo zamiast pytać, wypowiadać twierdzenia w formie pytań. Wtedy On nie odpowie, bo nie padło pytanie, ponieważ nie chcemy żadnej odpowiedzi. Nigdy też nie jesteśmy rzeczywiście sami; tylko wtedy, gdy utożsamiamy się z ego. Nasza autentyczna Jaźń - Chrystus - jest wszystkim, co Bóg stworzył i trwa wraz ze swoim Stworzycielem w Niebie, gdzie samotności nie ma.

Przypomnijmy sobie cytowaną już czwartą zasadę cudów "Jego Głos [Duch Święty] będzie kierował tobą bardzo specyficznie. Zostanie ci powiedziane wszystko, co potrzebujesz wiedzieć." Tak, z Kursu dowiadujemy się wszystkiego, co potrzebujemy wiedzieć. Zatem nie oczekujmy, że nasz Przyjaciel będzie z nami toczył niekończące się dyskusje, bo już wszystko nam powiedział; nie podyktuje też nam kolejnej części Kursu, bo już podyktował Helen wszystko, co miał nam do przekazania. Na podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że jeżeli zapytałem, nigdy nie zdarzyło się, bym nie dostał odpowiedzi. Ta odpowiedź zawsze wiązała się z moją jedyną funkcją w tym świecie - przebaczania sobie swoich własnych złudzeń i uzdrawianiu własnego postrzegania w kontekście tego, co dowiedziałem się ze studiowania Tekstu i doświadczeń zdobytych podczas wykonywania lekcji zawartych w Ćwiczeniach.

Czy Kurs wart jest ciężkiej pracy, determinacji i aż takiego zaangażowania? Czy nasze wysiłki przyniosą oczekiwane skutki? Mogę powiedzieć w moim własnym imieniu i na podstawie własnych doświadczeń: bez wątpienia, TAK! Kurs cudów dał mi tę radość i pokój, których bezowocnie szukałem na mniej lub bardziej wyboistych wertepach mojego życia. Wiem, że podobnie jest w przypadku bardzo wielu osób.

Kurs cudów dotyczy zagadnień na pozór nienaukowych, bo niemierzalnych - duchowych, jednak jego studiowanie opiera się na żelaznej logice i można je porównać do studiów i praktyki prawniczej. Dobrego "wykładowcę" i praktyka poznaje się po tym, że przede wszystkim posługuje się terminologią Kursu i nie uzupełnia nauk Jezusa twierdzeniami o energii, falach mózgowych, czakramach, wibracjach, wizualizacji dobrobytu, cielesnym uzdrawianiu, reinkarnacji, kwantowych skokach, uzdrawianiu świata, itp., bo w Kursie o tym nie ma mowy! Dobry wykładowca zawsze poda "podstawę"; stosowny cytat na poparcie swoich stwiedzeń tak, jak prawnik składając wnioski, zawsze podaje podstawę prawną. Nie może być mowy o żadnym kompromisowym podejściu, bo jak czytamy w wielu miejscach Kursu, ego zawsze stara się wygrać z prawdą, podchodząc do niej kompromisowo:

T 1787 Zbawienie nie jest żadnym kompromisem. Iść na kompromis - to akceptować tylko część tego, czego chcesz; wziąć mało i poniechać reszty. Zbawienie niczego nie poniecha. Jest zupełne dla każdego. Lecz pozwól tylko zawitać idei kompromisu, a tracona jest świadomość celu zbawienia, bo nie jest rozpoznawane. Zaprzecza mu się w tym, w czym został zaakceptowany kompromis, bo kompromis jest przeświadczeniem, że zbawienie jest niemożliwe. Utrzymywałoby ono, że możesz odrobinę atakować, odrobinę miłować, i odróżnić jedno od drugiego. Przeto nauczałoby, że odrobina tego samego może być jednak inna, a jednak to samo pozostawać nienaruszonym, jako jedno. Czy to ma sens? Czy można to zrozumieć?
T 1788 Ten kurs jest łatwy właśnie dlatego, że nie czyni kompromisów. Jednak wydaje się trudny tym, którzy nadal są przeświadczeni, że kompromis jest możliwy. Nie widzą, że jeżeli jest, to zbawienie jest atakiem. Lecz jest pewne, że przeświadczenie, iż zbawienie jest niemożliwe, nie może podtrzymywać spokojnej, cichej pewności, że nadeszło. Przebaczenia nie można odrobinę wstrzymać. Nie jest też możliwe, by atakując za jedno a miłując za drugie, rozumieć przebaczenie. Czy nie chciałbyś rozpoznać każdej formy zamachu na twój pokój, skoro tylko w ten sposób staje się niemożliwe, byś stracił go z widzenia? Może być zachowany świecącym przed twoją wizją, na zawsze wyraźnym i nigdy nie traconym z widzenia, jeżeli nie będziesz go bronił.

Lenistwo jest drugą naturą człowieka. Dlatego chętnie scedowalibyśmy studiowanie Kursu na grupę albo prowadzącego zajęcia, w których być może bierzemy udział. Jednak to nie nauczyciel i nie grupa studiuje; student sam jest odpowiedzialny za swoje postępy w nauce. Pamiętajmy o tym, studiując Kurs cudów.